Menu Close

Rewolucja technologiczna a edukacja

W przyszłości sukces na rynku pracy nie będzie zależał od stopni naukowych, lecz od umiejętności zawodowych.      
Według ankiety Freelancing in America, 93 procent wykształconych w college’ach freelancerów twierdzi, że umiejętności nabyte podczas wykonywanej pracy, są bardziej przydatne na rynku pracy niż wiedza zdobyta podczas nauki w college’u.

Światowe Forum Gospodarcze z kolei, ujawniło dane z których wynika, że sześćdziesiąt pięć procent dzieci rozpoczynających obecnie naukę w szkole podstawowej podejmie w przyszłości pracę w zawodach, które obecnie jeszcze nie istnieją. 

Przeszło dwadzieścia milionów studentów w USA rozpoczęło naukę tej jesieni i jest pewnym, że zdecydowana większość z nich będzie zaciągać kredyty na naukę – dużo kredytów. Mniej pewnym jest natomiast, czy koszty zdobytych za ciężkie pieniądze stopni naukowych w przyszłości się zwrócą.

Szybkie zmiany technologiczne w połączeniu z rosnącymi kosztami edukacji sprawiły, że tradycyjny system szkolnictwa wyższego staje się coraz bardziej anachroniczną i ryzykowną drogą. Koszt edukacji na studiach jest tak wysoki, że osiągnął punkt zwrotny, w którym często zaciągany dług na pokrycie kosztów nauki nie jest rekompensowany przez potencjalne przyszłe zyski.
Zbyt często, stopnie naukowe są nadal uważane za obowiązujące na całe życie markery kompetencji zawodowych, które mają tendencję do tworzenia fałszywego poczucia bezpieczeństwa, utrwalając złudzenie, że praca i nabyta w toku studiów wiedza, której się wymaga w pracy – jest statyczna. A nie jest.

Raport Światowego Forum Ekonomicznego 2016 wykazał, że w wielu branżach, najbardziej pożądane zawody lub specjalności nie istniały jeszcze 10 lub nawet 5 lat temu, a tempo zachodzących zmian z każdym rokiem przyspiesza.
Ostatnie dane z indeksu Upwork – kwartalnika umiejętności pracy, potwierdzają ten rodzaj przyspieszenia. Lipcowy numer Upwork pokazał, że 70 procent najszybciej rosnących umiejętności jest całkowitą nowością w indeksie.
Ocenia się, że 65 procent dzieci rozpoczynających naukę w szkole podstawowej znajdzie pracę, w zawodach które jeszcze nie istnieją.
Te trendy są nie tylko akademickie, bowiem należy zakładać, że w przyszłości nie będziemy mieli jednej pracy przez całe życie zawodowe.
Konieczne jest zatem, abyśmy zachęcali do tworzenia większej ilości opcji rozwoju zawodowego bez naszej obecnej, nadmiernej zależności od stopni naukowych jako dowodu zdolności i posiadania umiejętności zawodowych. Potrzebujemy nowych dróg do sukcesu i nadziei.

Nowe, nietradycyjne opcje edukacyjne

Przyszłość pracy nie będzie związana z oceną kwalifikacji na podstawie stopni naukowych. W coraz większym stopniu będzie związana z posiadanymi umiejętnościami i żadna szkoła nie będzie w stanie izolować nas od nieprzewidywalności postępu technologicznego.

Firmy technologiczne zatrudniają np. wielu programistów. I tu nie ma żadnego znaczenia, czy ktoś posiada tytuł informatyka i świadectwo kwalifikacji, ale jak dobrze potrafi myśleć i kodować. W rzeczywistości, wśród 20 najczęściej rozwijających się umiejętności w najnowszym indeksie umiejętności Upwork, żadna z nich nie wymagała posiadania dyplomu.
Sektor freelancerów to najszybciej rozwijający się segment siły roboczej i w nim najwyraźniej uwidaczniają się zachodzące procesy kończącej się edukacji w klasycznym stylu. Edukacja bowiem w nowym świecie nigdy się nie kończy. Jest to proces trwający całe życie.

Coraz więcej firm akceptuje ten model rozwoju. W ubiegłym roku PricewaterhouseCoopers rozpoczęło program pilotażowy, umożliwiający absolwentom szkół średnich rozpoczęcie pracy jako księgowi i konsultanci ds. zarządzania ryzykiem. Krótko po tym na stronie Glassdoor Job Search znalazło się 15 kolejnych firm, które nie wymagają już dyplomu – w tym giganci technologiczni, tacy jak Apple, IBM czy Google. Według Glassdoor coraz częściej, pojawiają się firmy oferujące dobrze płatne prace dla osób z nietradycyjnym wykształceniem lub dyplomem ukończenia szkoły średniej.
Google, na przykład, prosiło zazwyczaj kandydatów o GPA studiów (ang. Grade Point Average) jednak, jak wyjaśnił Laszlo Bock – szef działu rekrutacji – wskaźniki te nie są wymiernymi i cennymi miernikami wydajności pracownika. Bock stwierdził w The New York Times kilka lat temu, że liczba niewykształconych pracowników Google obecnie rośnie.
Nowe nietradycyjne opcje edukacyjne są coraz częstsze. Koncentrując się na najbardziej pożądanych umiejętnościach, potencjalni studenci mogą zapisać się do uczelnianych, ukierunkowanych na określony projekt instytucji, takich jak szkoła Holberton lub programów internetowych jak e-learning czy stron odukacyjnych jak Coursera lub Udemy.

Oczywiście, college to nie jest strata czasu i pieniędzy dla wszystkich. Ale przyszłość pracy nie będzie zawierać się w stopniach i tytułach naukowych. W coraz większym stopniu będzie dotyczyć bowiem umiejętności myślenia kreatywnego i możliwości rozwiązywania złożonych problemów w pracy. A tu żadna szkoła, nie będzie w stanie izolować nas od nieprzewidywalności postępu technologicznego.

Najszybciej rosnący segment siły roboczej freelancerzy, zdali sobie również najszybciej sprawę, że to co obecnie już się dzieje, polega na niekończącej się edukacji trwającej całe życie. Dyplom czy nie, ale rozsądek warto już teraz przygarniać.

 

Źródło: Upwork

Leave a Reply

Your email address will not be published.