Menu Close

Ekonomia polityczna, a postęp technologiczny

Dla braci Koch wraz z ich anty-socjalistycznymi fobiami przyszłość może okazać się dość mroczna. Zamiast bowiem zwalczać takich socjalistycznych podżegaczy jak np. senator Bernie Sanders, ich nowymi wrogami mogą być roboty – w szczególności zaś ten ich rodzaj, który być może już wkrótce zobaczymy serwujących hamburgery i kierujących na dłuższych dystansach naczepami ciężarówek.
Postęp technologiczny wchodzi coraz głębiej do światowych środków produkcji, osadzając się zarówno w sektorach usług jak i produkcji, by tchnąć nowe życie w zakurzone stare socjalistyczne koncepcje takie jak np. idea powszechnego dochodu podstawowego. Spójrzmy na tok rozumowania, który prowadzi nas od robotyzacji do reform politycznych.
Historia udowadnia, że postęp w dziedzinie środków produkcji, które zazwyczaj oparte są na technologii, stymuluje wzrost dochodów, bowiem bardziej skomplikowane urządzenia wymagają od pracowników większego zestawu umiejętności, które z kolei umożliwiają osiąganie wyższych płac. Postęp w technologii postrzegany jest nierozerwalnie z wyższymi płacami. Począwszy jednak od lat 70., odnotowywany jest dziwny dysonans pomiędzy płacami, a wydajnością pracy. Choć produktywność nadal rośnie dzięki rewolucji cyfrowej, to jednak wzrost dochodów mocno się spłaszczył.
Początkowo sądzono, że przyczyną tego mogą być błędy statystyczne, czy jakieś inne drobne zakłócenia wiarygodności badań. Jednak w kolejnych latach trend się tylko pogłębiał. Z perspektywy czasu, wygląda to tak, jakby swego rodzaju punkt załamania osiągnięty został w 1970 r.
Wynika z niego, że charakter cyfrowej automatyki jest zasadniczo różny od innych usprawnień technologicznych znajdujących swe przełożenie w płacach. Jeśli zatrudnimy lokaja robota, to niekoniecznie oznacza to, że jego ludzki odpowiednik znajdzie lepiej płatną pracę jako informatyk – jak zakładano wcześniej w literaturze fachowej. Co więcej, nie do utrzymania jest pogląd zakładający, że może nadejść czas, gdy roboty będą wykonywać niemal całą pracę, która jest obecnie wykonywana przez człowieka, generując ogromne ilości bezrobocia bez kompensacyjnego tworzenia nowych miejsc pracy.
Powyższe niekoniecznie jest złe. W rzeczywistości, jest to dokładnie ten rodzaj utopijnego społeczeństwa, o którym marzyli giganci ekonomii jak np. John Maynard Keynes. Jednak wymaga to nowego podejścia do ekonomii politycznej, w którym socjalistyczne pomysły typu powszechnego dochodu podstawowego zaczną mieć trochę więcej sensu. Jeśli roboty mają zabrać większość miejsc pracy, to niech dostarczą dochodu dla społeczeństwa, tak by mogło ono realizować inne zajęcia takie jak sztuka, literatura czy podróże likwidując tym samym reakcyjne ruchy społeczne podobne znanemu z historii luddyzmowi.
Niestety, jeśli historia uczy nas czegokolwiek, to tylko tego, że nauka rozwija się znacznie szybciej niż dogmaty polityczne. Stany Zjednoczone np.- kraj, który obdarzył świat najbardziej zaawansowaną nauką i techniką, wciąż kryje jedne z najbardziej atawistycznych ideologii politycznych świata. W rzeczywistości zaś, kraje europejskie, takie jak Wielka Brytania czy Finlandia mogą odgrywać wiodącą rolę w tworzeniu korzyści politycznych wynikających z powszechnego zastosowania robotyki zastępującej głównie pracowników. Oba państwa eksperymentują bowiem z planami wdrożenia powszechnego podstawowego dochodu. Być może inne kraje pójdą ich śladem i będą miały podobną elastyczność we wdrażaniu reguł politycznych w imię nauki i rozsądku.

Wg. ExtremeTech

Leave a Reply

Your email address will not be published.